środa, 22 czerwca 2011

Wspomnienia Mirosławy Kufki, finalistki Miss Polonia`88

 Powiew wieczornego, sopockiego wiatru...


Należała Pani do grona faworytek, była wymieniana obok Joanny Gapińskiej i Róży Gołasiewicz jako kandydatka do korony, Pani fotografie ukazały się na okładkach kilku czasopism. A potem finałowy koncert i ... nie wchodzi Pani do Top5. Czy bardzo czuła się Pani rozczarowana?


To prawda, kilka dni przed finałem Miss Polonia w jednej z gazet ukazał się artykuł, w którym byłam wymieniana jako kandydatka do korony i jedna z trzech, które miały stanąć na „podium”. Oczywiście, ta informacja połechtała trochę moją kobiecą próżność i dodała mi skrzydeł  :-) Kiedy w dniu finału okazało się, że nie weszłam do finałowej piątki, nie czułam wcale rozczarowania. Pamiętam tylko, jak mocno biło mi serce, kiedy wyczytywano nazwiska pięciu najpiękniejszych Polek 1988 roku. Oczywiście, mojego nie wyczytano, lecz trema i lęk przed wyjściem na scenę, które mi wtedy towarzyszyły, spowodowały, że poczułam wręcz ulgę, że nie muszę już na nią wychodzić. Poza tym od początku do końca traktowałam wybory Miss jako zabawę. Zdecydowanie gorzej przyjęła to moja rodzina i znajomi. Wszyscy byli ogromnie rozczarowani!
Emocje, jakie towarzyszyły wyborom w tamtych latach były niewspółmiernie większe od tych, które obserwuję teraz. W 1988 r. wybory Miss Polonia były jedynymi wyborami organizowanymi w Polsce. Moi rodzice, brat, znajomi i kilku fotoreporterów z kieleckich gazet specjalnie dla mnie przyjechali do Sopotu. Dla wszystkich było to naprawdę duże wydarzenie. Ostatecznie znalazłam się w finałowej dziesiątce.



 
 2. Zacznijmy od początku. Jak to się stało, że wzięła Pani udział w machinie konkursowej?


Miałam 20 lat. Byłam wysoką, szczupłą brunetką z dużą ilością kompleksów. Wstydziłam się chodzić w krótkich spódniczkach a kiedy ktoś mówił mi komplementy, spuszczałam głowę lub protestowałam, że to nieprawda! Do wzięcia udziału w wyborach namówili mnie moi znajomi. Zdecydowałam się, chociaż na początku kosztowało mnie to dużo stresu. Teraz wiem, że było warto!


Kiedy ja startowałam w wyborach czasy były zupełnie inne niż teraz. Jeżeli chodzi o organizację imprez na poziomie regionalnym, zdecydowanie brakowało profesjonalizmu. Nikt nam nie pomagał w stylizacji, w doborze ubrań, makijażu. Sytuacja ekonomiczna w Polsce również była trudna. Zakup ładnej sukienki czy butów graniczył z cudem. Mimo tego wspominam ten okres jako jeden z najpiękniejszych w moim życiu! Wiele osób bardzo mnie wspierało. Moi rodzice uczestniczyli we wszystkich imprezach z moim udziałem. Kiedy wygrałam tytuł Miss Ziemi Świętokrzyskiej, w moim rodzinnym mieście stałam się osobą publiczną. Obcy dla mnie ludzie uśmiechali się do mnie na ulicy, gratulowali mi. Nagrodą główną w mojej edycji konkursu była wycieczka do byłego ZSRR i aparat fotograficzny, w kolejnej edycji (jeśli dobrze pamiętam) miss otrzymała Fiata 126p :-).
Jako miss regionu automatycznie weszłam do półfinałów Miss Polonia, które odbyły się w Olsztynie. Pamiętam je jednak bardzo słabo. Dziewcząt było bardzo dużo i wszystkie były dla mnie ładne. Zakwalifikowanie się do finału Miss Polonia sprawiło mi ogromną radość i było naprawdę dużym wyróżnieniem!



3. Jak zapamiętała Pani zgrupowanie przed finałem?

Pamiętam doskonale zgrupowanie w Wieżycy. Każdego dnia dużo pracowałyśmy. Właściwie całymi dniami, z przerwami jedynie na posiłki, uczyłyśmy się układów choreograficznych. Nasz choreograf, pan Janusz Dąbrowski, stawał na wysokości zadania.
Od początku miałyśmy przedstawione żelazne zasady współpracy, którym towarzyszyła duża dyscyplina, nie wolno nam było z nikim się kontaktować. Któregoś dnia jakieś małżeństwo z dziećmi zrobiło sobie z nami kilka zdjęć. Natychmiast zabrano im aparat i zlikwidowano wszystkie zdjęcia.
Okres zgrupowania to również okres, w którym mogłyśmy się lepiej poznać. Ja trafiłam na wyjątkowo fajne dziewczyny. Żadna z dziewcząt nie była złośliwa, nieuczciwa lub niemiła. Przez cały czas panowała ciepła atmosfera i nie dało się odczuć jakiejkolwiek rywalizacji. Pomiędzy niektórymi z nas zawiązały się nawet przyjaźnie.



4. Jak wspomina Pani finałowy koncert 16 lipca 1988 r.?

Finałowy koncert 16 lipca 1988 r. to było dla mnie ogromne przeżycie. Co prawda miałam ogromną tremę przed wyjściem na scenę, ale teraz, z perspektywy czasu, wspominam ten dzień jako fantastyczne doświadczenie. Emocje, które mi towarzyszyły i cała oprawa koncertu spowodowały, że czułam się jak gwiazda, … nawet po ogłoszeniu wyników głosowania.
Organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Koncert finałowy został przygotowany z ogromną starannością, miałyśmy zapewnioną pomoc wizażystek, wszyscy byli dla nas bardzo mili…. Dziewczyny zachowywały się wspaniale, nawet przez chwilę nie odczułam jakiejkolwiek rywalizacji. Wspierałyśmy się nawzajem i cieszyłyśmy się swoim szczęściem. Moment koronacji był tak wzruszający, że większości z nas zakręciła się łezka w oku.
Po zakończeniu koncertu finałowego, mimo późnej pory, wzięłyśmy udział w bankiecie, który został zorganizowany specjalnie dla nas. Wszystkie byłyśmy bardzo zmęczone, ale emocje, jakie nam wtedy towarzyszyły, nie pozwoliły nam zostać w pokoju hotelowym. Chciałyśmy spędzić ze sobą jeszcze tych kilka chwil, wiedziałyśmy przecież, że dla większości z nas był to już koniec tej „pięknej bajki”. Dla mnie był to jeden z tych dni, które pamięta się do końca życia!


Plener Miss Polonia 1988




5. Kogo typowały do korony same finalistki i jak przyjęły końcowy werdykt?

Wydaje mi się, że zdecydowana większość z nas typowała do tytułu Miss Polonia – Różę Gołasiewicz i Joasię Gapińska. Tak jak wspomniałam wcześniej, panowała między nami bardzo przyjazna atmosfera, więc kiedy okazało się, że Joasia zajęła pierwsze miejsce wszystkie cieszyłyśmy się jej szczęściem.



6. Jak wyglądało Pani życie po wyborach?

Nie startowałam już nigdy w żadnych wyborach.
Tytuł Miss Ziemi Świętokrzyskiej’88 oraz udział w finale Miss Polonia w dużym stopniu odmieniły moje życie. Przez okres ok. dwóch lat byłam zapraszana do udziału w pokazach mody czy sesjach fotograficznych. Miałam również przyjemność dwukrotnie zasiadać w jury podczas kolejnych edycji wyborów Miss Ziemi Świętokrzyskiej. Odbyłam dwie trasy koncertowe wraz z jednym ze znanych, kieleckich zespołów kabaretowych – Genowefy Pigwy. Przez wiele lat, aż do momentu wyprowadzenia się w 2006 roku do Warszawy, byłam zatrudniana przez lokalne (kieleckie) agencje artystyczne do prowadzenia koncertów oraz innych imprez. Wszystkie te doświadczenia spowodowały, że do chwili obecnej czuję jeszcze na sobie powiew tamtego, wieczornego, sopockiego wiatru, który tchnął we mnie wiarę w siebie i spowodował, że jestem teraz odważną i mocno stąpającą po ziemi kobietą. Najmilsze w tym wszystkim jest to, że minęło już ponad 20 lat, a ja ciągle spotykam w moim rodzinnym mieście ludzi, którzy mnie rozpoznają, z rozrzewnieniem wspominając konkurs i te krótkie chwile, kiedy mi „kibicowali” przez telewizorem …



7. Czy warto było wystąpić w konkursie? Jakie są Pani refleksje nt konkursu Miss Polonia?

Oczywiście, że było warto! Chociażby po to, żeby wyzbyć się kompleksów. Wybory Miss to nie tylko zabawa, dla niektórych z nas to ogromne wyzwanie. To konfrontacja z ludźmi, z rzeczywistością, z naszymi obawami i lękami …  Dzięki udziałowi w wyborach Miss Polonia miałam okazję poznać wiele osób ze świata artystycznego. Nauczyłam się bez lęku rozmawiać z ludźmi i nawiązywać z nimi kontakty, co bardzo przydało mi się później w pracy zawodowej. Podczas plenerów fotograficznych „zaprzyjaźniłam” się z obiektywem.
Mam wiele pamiątek z tego okresu: przepiękny album ze zdjęciami, który przygotowali moi rodzice, wiele zdjęć, które otrzymałam od fotoreporterów, sporo kolorowych gazet, w których moje zdjęcia znalazły się na pierwszych stronach, nagranie z koncertu finałowego oraz mnóstwo fantastycznych wspomnień!





8. W 1988 r. interesowała się Pani wzornictwem przemysłowym i była słuchaczką Studium Plastycznego. Sama projektowała i szyła swoje kreacje i marzyła o własnym domu mody. Co zostało z tych marzeń? Czym obecnie Pani się zajmuje?

To prawda, zawsze interesowałam się modą i nic się nie zmieniło w tym temacie. Po ukończeniu studium plastycznego planowałam rozpoczęcie studiów na WSSP w Łodzi, na kierunku – projektowanie odzieży. Niestety, życie pisze nam czasem trochę inne scenariusze niż byśmy chcieli… 
Dwa lata po udziale w wyborach Miss urodziłam syna – Patryka. Z konieczności rozpoczęłam studia w rodzinnym mieście na Akademii Świętokrzyskiej. Po ukończeniu studiów otrzymałam pracę w dziale marketingu, w jednej z największych firm telekomunikacyjnych w Polsce, którym zarządzałam przez kilka lat. Praca w marketingu dawała mi ogromną satysfakcję i dużo zadowolenia! Poznałam tam wspaniałych ludzi, z którymi utrzymuję bliski kontakt do dziś.
Moda i projektowanie nadal są na wysokiej pozycji jeśli chodzi o moje zainteresowania, nie planuję jednak dalszego rozwoju w tym kierunku.
Od kiedy mieszkam w Warszawie priorytetem stała się dla mnie moja rodzina. Jestem szczęśliwą mamą i żoną. Mam troje dzieci, w tym dwoje adoptowanych. Mam dużo pracy i chociaż jest ona związana głównie z domem i wychowywaniem dzieci, to daje mi dużo radości i ogromne poczucie spełnienia.

Niezależnie jednak od wszystkiego nadal czuję się młodą i silną kobietą, przed którą jeszcze wiele do zrobienia …. Mam wiele pomysłów i planów na przyszłość, a moje życiowe motto brzmi: „marzenia się spełniają, trzeba tylko w to uwierzyć” :-)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz